Wspomnienie Malwiny Nesterenki

fot. Grzegorz Chyła

Długo zastanawiałam się w jakie słowa ubrać wspomnienie o kimś dla mnie tak ważnym i bliskim. Człowiek, któremu się zawsze wszystko chciało, dla którego nie istniały żadne bariery. Nie zwracał uwagi na wiek czy płeć. Lubiłeś rajdy i chciałeś pogadać? Proszę bardzo. Zawsze służył pomocą i radą. Nie znam chyba nikogo, komu by nie chciał pomóc.

Pomagałam Andrzejowi organizować Kryterium Kamionki od samego początku w 2003 roku. Z roku na rok załóg przybywało, wobec czego i obowiązków również. Współpracowaliśmy razem przez jakieś 15 lat. Udało nam się z grupą pasjonatów, z Andrzejem na czele zorganizować coś więcej niż kultowe Kryterium Kamionki. W kwestii tzw „popularek” czy „dzikusów” Andrzej był prekursorem. Na samym początku bywało, że o 8 rano na zawody dotarło tylko 10 samochodów. To nie do pomyślenia, zwłaszcza że w późniejszych latach ta impreza zyskała mocno na popularności. Od jego pomysłu z Kamionkami rozpoczęła się era kontrowersji wobec PZM, który notorycznie wysyłał swoich sędziów na KK, co by mogli donosić na kolegów uczestniczących w zawodach. W tym miejscu warto zaznaczyć, iż wielu sędziów oraz zawodników RSMP straciło licencję PZM za udział w zawodach u Andrzeja. Dużo nerwów nas to kosztowało, niemniej Andrzej był niezłomny w tym temacie. Nie poddawał się, co się później opłaciło.

Prywatnie bardzo się lubiliśmy. Nauczyłam go robić kitka na włosach. Andrzej lubił często przyjeżdżać do mojego domu rodzinnego jak do siebie. Zresztą przyjaźnił się z moim tatą Zbyszkiem i mamą Marysią. Bywały momenty, gdzie w trakcie zawodów następowała między nami ostra wymiana zdań i nie rozmawialiśmy ze sobą przez parę dni. Lecz po upływie tego czasu dzwonił do mnie i rozmawialiśmy zupełnie normalnie. Za to bardzo go lubiłam. Nauczył mnie pewnych zachowań, które teraz chętnie wykorzystuję. Chętnie bym mu teraz powiedziała, że miał rację.

Będąc nastolatką patrzyłam na niego jak na wariata, kiedy się cieszył promykami słońca po całym dniu zawodów w deszczu. Nie wierzyłam, że tak można. Kiedy byłam smutna lub bez humoru pytał „jakie ty masz problemy? Jesteś w lesie, tu problemów nie ma! Czujesz, jak pachnie? Oddychaj tym, to ci przejdzie”.

Kochał lasy, kochał naturę, kochał wodę i kochał jesień. Dzięki niemu też ją pokochałam.

Jak już wspominałam wiek człowieka to były dla niego tylko liczby. Świetnie dogadywał się z dziećmi, nastolatkami. Kibicował młodym zawodnikom, wiec potrafił być również przykładnym kibicem rajdowym. Często powtarzał, że w młodych siła i przyszłość, żeby ich podziwiać i im kibicować, zamiast ich tłamsić. Stąd pomysł na cykliczne zawody pn Kryterium Kamionki, KJS w Kobierzycach, Walim Trophy. Organizacją tych imprez nieustannie wspierał rozwój młodych talentów. Nie podobało się to władzom polskiego związku motorowego, że imprezy były niewizowane logiem federacji. Zamiast pójść tropem Andrzeja, chętniej podcinali mu skrzydła niż pomagali w rozwoju tych inicjatyw. Przypomnę, że były to czasy od 2003 roku, gdzie w okolicach nie odbywał się ŻADEN kjs, wyścig albo lokalny rajd. A jeżeli nawet się rajd odbywał, to tylko rsmp.

Dzięki Andrzejowi dane nam było oglądać przez bardzo długi okres najlepsze samochody w stawce RSMP w naszych okolicach na kultowych trasach, których był autorem. W sumie nadal tak jest. Szkoda tylko, że dzięki jedynemu rajdowi RSMP zachowanemu w naszych okolicach, w Świdnicy, pod nazwą majonezu. Kiedyś w pobliżu odbywał się również Rajd Polski, dla organizacji którego Andrzej był kluczową postacią.

Malwina Nesterenki